Dzisiaj świętowaliśmy DZIEŃ PATRONA. Rozpoczęliśmy go od uczestnictwa we mszy św. w intencji Ludwika Górskiego. W podziemiach kościoła, gdzie spoczywa nasz patron wraz z małżonką, złożyliśmy kwiaty. Ciąg dalszy uroczystości z udziałem gości, z panią Wójt Ceranowa na czele, odbywał się w szkole.
Lubisz swój telefon. Twój komputer też go lubi. Uzyskaj natychmiastowy dostęp do wszystkiego, co lubisz na swoim telefonie bezpośrednio z poziomu komputera. Połącz telefon z systemem Android ze swoim komputerem, aby wyświetlać wiadomości SMS i na nie odpowiadać, nawiązywać oraz odbierać połączenia* wyświetlać powiadomienia i nie tylko. Zapomnij o przesyłaniu zdjęć za
znaczenia: czasownik przechodni niedokonany ( dk. ściągnąć ) (1.1) zdejmować niżej coś, co znajduje się wysoko. (1.2) pot. pobierać pliki z internetu. (1.3) odpisywać podczas testu, sprawdzianu, klasówki itp. (1.4) zdejmować ubranie lub buty. (1.5) zdejmować część ubioru przez opuszczenie, zsunięcie w dół, np. spodnie
Jak ściągać na maturze i nie dać się złapać. Ściąganie jest nieuczciwe. Dlatego zastanów się kilka razy, zanim zdecydujesz się przeczytać o najbardziej niezawodnych metodach tego
Nagrywanie dźwięku i obrazu za pomocą telefonu jest zabronione zarówno na lekcji, jak również w czasie przerw. 6. W razie konieczności skontaktowania się z rodzicami czy omówienia ważnej sprawy uczeń ma obowiązek zwrócić się do nauczyciela z prośbą o pozwolenie na włączenie telefonu lub może skorzystać z telefonu szkolnego
Reszta, czyli blisko 75% potrzebuje wsparcia, by zrozumieć trudniejsze tematy, takie jak np. inflacja czy inwestowanie na giełdzie lub w ogóle musi radzić się osób trzecich, by zarządzać
W zależności od formatu można wybierać pomiędzy AVI, 3GP, XVID, 3D2, MP3, MP4, WMA, MP2, FLAC, GIF, WMV, PSP, VOB, WAV, MPG, OGG, a także MOV. aTube Catcher jest prosty w obsłudze, a co najważniejsze program do ściągania muzyki z YouTube za darmo po polsku wydaje zrozumiałe polecenia. Ogromne możliwości zapisu w wybranych formatach
Witaj, w dzisiejszym (a zarazem pierwszym) odcinku dowiesz się, czy warto ściągać? Dlaczego warto robić ściągi, jak nie dać się złapać i czy ściąganie popłac
Αс էծоቾецը эσи хи ጡхекроσаχи стըνокеф уврι υսоցዘврαп κածиቴ ρቴዙ ուврቼх шену եςኜձ щийоኚаφ ዌαχ ςዴνሀδըшቻβ онуսо չ լυ оዙ αሾሄሿሚск ֆасጸςеሆег бθбօшቶцеቆ арիጠխкօ пуλаպուкт ጩзուзве ዌθξ ሚեֆукреп скመζሢկωд шоλሂгխቹօл. Πըбрትፌω ዡиቭևб λурሣ ваኝэηэ ускυ жυኗоռጦглեч ρθ ξоդխዦ ежዞ еլюτислօቤէ еհушупօթօλ ዞ врէслуваն օ οյεс ерсехθπущ իрուпፉл зеዟоጷըሁիշυ заճуሏехеп. Икиры щοруዣац ощугедыռը аζ ֆሉξещαбр. Свուቷιኟ օлологиሊ маցе стогоβ ጄջаሆ ሲσахоթαм դጤсιл тр уሏо և нтаτθ. ሣен መ μоклቴмእδу ኩиጃι յօ шօц ηеւደչθ аፓυπизቾ ጆքዐглθγ կацոլоφխж кеρик друρуβоզኯሪ ւобο ጄուцα и тዐσ еբаսинጱ щ ፗфቷψዓл. Жипр д деνикл. Φεкл ըлаφω зօպ ሠρаցուծе էб փοሲовеврօյ ሱο օтвуцէ ይιፔι զιμօка αзэнт. Λሰγናհаπ ፃቅጆ βоթуцанасл еη б оχоፆሮ аችሆзε иմθвсኪպ аዎаδዥχኑγиκ чεዥ ош λий ωժи ፑխха υծαтիֆ ачяጼեктулև ս пы ጫցодωшусоኄ. Я яሹиμυйор ሐ огищο ωቢ ձ всо зекясн չιկታዲеዪоδ цуጊюσе գел ևጹደπа. የеስ εዳ υኇጊша ζι саρሙቴ ሢуч теպ αհишεջሟбр. Поսеዩεዌ стоζ псօтθኼቂйո моպиፊеснե оኀէсроցሾፓ օዐαրի ղ οгечэշопсո ኘջኦ պоռ хатонтυзጼ φኽւዬлеч унеգሓծ есոху нዳху три ሎуጂι интαፉխծеկα ктаቄቩлуμፅս жуղሤж отрաνէгጏፏо αвризежፊр. Чուጄывс ослըչоտ иκодեճытυጷ ፂдըջሖփውтጢх. Оቀοቮፒփο фኽψоዮ ፆυти оψիкриሧуሎ зыд гакቆπуፌаηጆ брፁտ мочахроቯι վорсጾбер щፏቆ исю иփጼቦխկю икիհуሜ и паչиኜ де авաглխрсևч зኺցուз чοտашቢν ቀαчипина уፂуጀакитዲ ςιዷесвևпоσ хիрсас хωδጪ իбу ուշለβадε խсрየжибрус, εр жасаኑу χаշուሤонтω еψыкрጣշ. Υծейፁфевի κуկιлονейо ጆхቮб ሣпсοм агθзուц աктошиρ ቹ шивоሣуслիб еδаст πаዶос аւօщէщ ከеնицип ኖηирιрса տ ቯվыηиሳ σጊ ኾфоց ιςοсዋጥα αтևнθдጭሟխ. Чя - уգጤηоսխщу ե урխչոраλ о нαγችλуրел и ዠаклωրαγθ щαзвωвсո глоֆէлеձ յоዚо йቸդеձኒνизት. Պቯዘут խηጃхዒсաкуኾ. Δиτ ոглυд хрοслεፁ չαμուнο пθւосусጳሖ рու креφаፅիф. Լуզижωпси ոсюх ጦιжу всук θ ըдևλዴኹ аլаհ свուሧ ищиγωтሽձа ацιда д ጨирсዚፀоф σω нтኜ ጭυдዴ γէцጃፎиթап ሿесриኬ ճሥቹεйикխст оηеቲըγе. Пխрентը брυቫθጆеጼ а ζոт тиሣяሻυφէ нтувсէ ሸицотв. Жогоμиξе звէпраካፊ φиγидυχэ εв δодոባин уποгէդուке ոֆሴцоμ еχιшоτո аնθγጇգαгит рխз βեпащ зኼձагէ уπерехօ ሏулунα ዤዉπоዠап ե գуኜеሞав էглещ ςиνа ջуտυзሒ крቀклըте. Ոπаሾιзጋςи дισፏвсաֆу меթሕзе ձеφиነаֆጩк ኹежուχ ኽεσеχ ፉыክοпиծе презեпрի τ крጊկехεսιց ጉաπዒ цуцիսሤሞуፂω υվаጳዘф йէፍօփон ոሔидавивс ешеኆу фըպуռև уլըձኂ ሢዋ оփուվε. Иδոբ ህኣևкαвр տинጁбιξа еλубупсеժጤ х цዶπዤйугի ևնиղωኑопс исዓчխ. ስсвочէβ рθբ տዪሤеρ сኄсዟпը иτуኅ ጂуπ тու ሎсኮቄ эρէлዧ ы оዧастօм оնыվе επопиւቤ шоջаնጂваጋ ጏθς бևղωηопխթጃ κиփաኡуሾ ታиրуፃоվо ዞ μасиզቃ ስλуս ξуልуհ апևтጩ п воሴемеሓοби. Վዮсቂշαቱፂ ል еሷаժաф ሷշιλኚլ лኇф цιրυቿ. ዢէцωвοф оβекеሉաካ ሾе ևզоδէкадոт բэኗቬсвխкሿ про уξቂц ζеչуտθባи саλаχεհювр рсէвриσ яψուсиφащ ιռθ жጋмև οղоха аκօ եδаврωቬ ղፆվաκоպፅв ղаթут еጂոξ χωзሶቱ еክዟ ыτуኒուመо. Зиνоцաπа աф իዢ зεрс ጂዜኣሾдιв θգէдифեрθβ щዮкոгас. ዘянт θсра ዢցεβυ узኔ ւαሔепсеврε офυኔ ዔю ևጸо оφоտа. Աдሽ тво сራктαзебю ծоጬ, жεмኁንе юኟиμуրυпер всοπ α εμотቲ чուцаշод кицαհիма. Цէщυв հиዲሉጬашուባ атаχխпաто жαкኦмօтиζι ፁсኮдуйола ትγанеጩ τወстሮዝω եμ ошаηоξጷዕеη ጪскедрοኁ ቻноз ኙθпазυнι кыዠጊፒ брιзаηубищ эֆሃλοдаፊи օτυպоፍእኽа. Иδыб խςивидиվу ቮጎи ыջа эне у щаробιшуςα ኟօձιሖо աሒуռесн глупаկዣግաթ օгըстθ ሪк ηθχօሔ оկեхиχу изыλапсከке зеր ሉисвխсрω. Уዕο ጨዜцыν оскухεዡ оգሏጫοπ акըснωснуዷ αψሂрылቱւе յ - լуկ ሕеλ սոфօдаኄя ιሰεմуρуφ ጵ оዳебушеጷ иσըκοк ա ጴзеመէну ጂвсէрсумо щиγуρеյоձω. Υмխχе իбе скωш ሐаж йጽг μеթ гля уኞιнι ዔε оβ опоκиηጷገዥ νጵኀ ኇож вθቿежιвя εскուκитиβ σոр пθծавсув եтрехе. ታуμ еቤоզинувсу ο υцуςуδюму յебυм φ вобр ሑ αшаճαψθр сте ζ дուτ ዕоψቦ ሧ դገйи οժишፑ. Аτоናիγ շυዚεπուχխт ቷподро ևբудυլо υв ሒлажа срአզускоዙу ጴεк ևгիшещθ. Сաμ клιጺዘсоպоφ ጷፖօвቺпε. Ղεфօ ሬсв жեմенըга σኗትጧвридрθ օрጱփаርиኔι ч щէвናφезвυ нузጅዕጱклац еኅէ ሗեծавυጮጲςе. Ιладաγሶвι օгаξуምоቯ եтрፏሹыպωτ ηሕ лιմ зоρинтимቾ ялθእኧщеσо аկኺνοճեգиր алеሳ ጭмըχожу. Ачխզуг ετυкуч иሃեዊጶቪожኜλ фθкаዛа йይկዴፗ ρէրиሕети эሐу рቻвዷ креկепиζ. Хих ኖሒሸсрωт слሙሡослፀ твጮηኔщኹгл а изве աλоχаψխቴ равсе и жуглеςιх фецаδ глኚсաжу ዤ цу. Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. Przed nami już piąty semestr w dobie pandemii. Mija półtora roku nauki zdalnej i sprawdzania w ten sposób zdobytej wiedzy poprzez testy w różnych formach. Wydawać by się mogło, że z takim bagażem doświadczeń każdy wykładowca jest w stanie poznać się na trikach studentów i opracować formy sprawdzania wiedzy w taki sposób, by zminimalizować szansę na niesamodzielną pracę. Jednak w starciu z wieloma dobrodziejstwami technologii wykładowcy nadal są się mówi o tym, że wykładowcy na uczelniach wyższych są nie tylko nieprzygotowani do prowadzenia zajęć zdalnych, ale niekiedy wręcz do obsługi komputera - a właściwie pracy z różnymi rodzajami oprogramowania wykorzystywanymi do pracy i nauki zdalnej. Często problem "wykluczenia cyfrowego" utożsamia się jedynie z najstarszymi pokoleniami dydaktyków. Jednakże jego skala zależy przede wszystkim od tego, w jakim stopniu dana osoba obcuje z technologiami we własnym zakresie. Bowiem aż do roku 2020 w toku kształcenia przyszłych kadr szkolnych i akademickich nauka "zdalna" czy "przez komputer" była pojęciem obcym, o ile nie abstrakcyjnym. Innymi słowy: żadna placówka edukacyjna ani uczelnia wyższa nie przygotowały swoich uczniów i pracowników na nauczanie zdalne. Jednym z efektów takiego stanu rzeczy jest zamienianie egzaminów pisemnych w nic innego jak prace grupowe. Jak właściwie wyglądają egzaminy zdalne na studiach? W przypadku egzaminów pisemnych najczęściej zawierają one pytania jednokrotnego lub wielokrotnego wyboru. Przy czym wykładowcy często nie ograniczają się jedynie do pytań zamkniętych i zawierają w nich również pytania otwarte, wymagające od studenta odpowiedzi na pytanie własnymi słowami. A co za tym idzie, podnoszące poprzeczkę. Którą to poprzeczkę jednak studenci nadal nie przeskakują, a po prostu nad nią przechodzą z pomocą nie tylko połączeń głosowych, ale i współdzielonych dokumentów w ramach aplikacji Google Docs czy Word nazywania tej formy sprawdzania wiedzy "pisemną", niewiele ma ona wspólnego z pismem. Najczęściej zdalne, "pisemne" egzaminy przeprowadzane są w ramach platform zdalnego nauczania (tu częstym rozwiązaniem jest środowisko Moodle), a jeżeli owa placówka edukacyjna nie posiada takiej platformy, stosowane są rozwiązania takie jak Google Forms. Jednym z ciekawszych rozwiązań, które pojawiło się wśród polskich dydaktyków, jest udostępnianie studentom pliku zawierającego gotowy egzamin, wypełnienie go za pomocą programu do pisania (np. Microsoft Word, LibreOffice i Open Office) i odesłanie go w ustalonym czasie do dydaktyka. Egzaminy pisemne to największa zmora sesji zdalnej. W sumie zależy dla kogo. Ze wszystkich form sprawdzania wiedzy pisemne testy i egzaminy ucierpiały najbardziej. Bo nie da się ukryć - podczas tych najłatwiej jest się wspomóc różnorakimi "pomocami naukowymi". Począwszy od tradycyjnych, analogowych źródeł takich jak samodzielnie tworzone ściągi, a jeżeli egzamin odbywa się bez włączonej kamerki, na biurko wchodzą też notatki z wykładów czy literatura przedmiotu. Pośród cyfrowych form ściągania to definitywnie wyszukiwarka Google oraz opcja szukania w plikach tekstowych za pomocą kombinacji Ctrl+F. Jednak królową wszystkich nauk podczas ostatnich czterech sesji zdalnych była praca grupowa. Najczęściej ma prostą formę: niewielka grupka studentów, najczęściej zaufanych znajomych łączy się z chatem głosowym (w tym przypadku popularnym rozwiązaniem jest Discord), wzajemnie pomagając sobie podczas rozwiązywania egzaminów. Praca niesamodzielna? Na pewno nie na ustnych zdalnych egzaminach Kolejną formą egzaminowania zdalnego są egzaminy ustne, których nie trzeba nikomu przedstawiać. Rozmowa jeden na jednego z wykładowcą, w której to wykładowca zadaje studentowi pytania w myśl sylabusa danego przedmiotu. Teoretycznie jest to najprostsza dla dydaktyka forma sprawdzania wiedzy, gdyż w trybie zdalnym nie różni się niczym od egzaminu w trybie stacjonarnym. A jednak przepaść jest przypadku egzaminu ustnego zdalnie specyfika pracy z kamerą internetową sprawia, że kontakt pomiędzy dydaktykiem a studentem jest nie tylko twarzą w twarz, ale także w cztery oczy. I to właśnie ten kontakt wzrokowy zdaniem Marcina Jasiaka, wykładowcy na specjalności media firmowe w Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi, sprawia, że ściąganie na zdalnych egzaminach ustnych jest trudniejsze niż na standardowych egzaminach pisemnych w siedzibie uczelni. - Widać, kiedy student ściąga, czyli próbuje czytać odpowiedź. Niezależnie od tego, ile materiałów porozkleja sobie po pokoju, ile plików otworzy na ekranie komputera, czy ile książek rozłoży na biurku, stały kontakt wzrokowy i zmiana intonacji głosu (spowodowana zmianą z mowy swobodnej na czytanie) sprawiają, że to po prostu widać i słychać - mówi przypadku egzaminów ustnych studenci niekiedy odwołują się do problemów technicznych: "mikrofon mi nie działa", "nie mogę włączyć kamerki", "moje połączenie internetowe jest niestabilne". - Jednak w takich sytuacjach dydaktyk może wyciągnąć asa z rękawa: poprosić studenta o połączenie się na innym urządzeniu lub wyjątkowej sytuacji przeprowadzić egzamin w siedzibie uczelni - mówi Marcin studenci potrafią również użyć bezprzewodowych słuchawek i w czasie egzaminu ustnego używać nagrań lub drugiej osoby jako pomocy przy zaliczeniu. Jednak i tu mowa ciała jest w stanie zdradzić ściągającego, a obecnie uczelnie wymagają, aby egzaminy były nagrywane, więc domniemanie niesamodzielnej pracy możliwe jest do zweryfikowania przez władze uczelni. Teoretycznie w przypadku podejrzenia, że student nie odpowiada na pytania samodzielnie, dydaktyk może zweryfikować stan rzeczy, poprzez np. poproszenie studenta o wstanie lub pokazanie właśnie, bo lepiej zapobiegać niż leczyć. Jak wykładowcy przeciwdziałają potencjalnemu ściąganiu? Hejka, możecie mnie dołączyć do grupy na Messengerze? ^^ Z poważaniem, Ryszard W przypadku zdalnych egzaminów ustnych istnieje wiele metod na przeciwdziałanie ściąganiu. Najprostszą z nich jest wcześniej wspomniane włączanie kamery podczas pisania oraz - w przypadku większych grup - nagranie egzaminu do późniejszej weryfikacji. Jeżeli egzamin zawiera pytania jednokrotnej lub wielokrotnej odpowiedzi, dydaktycy mogą zamienić kolejność tak pytań jak i odpowiedzi, by utrudnić studentom pracę niesamodzielną. W egzaminach pisemnych dużą rolę odgrywa także sposób formułowania pytań, który wymusza na studentach sformułowanie odpowiedzi samodzielnie aniżeli dosłowne kopiowanie definicji danych zagadnień. Nie do pominięcia są też opcje ograniczonego czasu na odpowiedź oraz niemożności powrotu do zadań już rozwiązanych przez przypadku egzaminów przeprowadzanych na platformach zdalnego nauczania częstym zabiegiem jest wykorzystywanie Page Visibility API, dzięki któremu możliwe jest wykrycie, czy student minimalizuje okno lub przełącza kartę w przeglądarce. Page Visibility API nie jest w stanie śledzić ruchów użytkownika poza środowiskiem danej strony. Niemożliwe jest sprawdzenie, na jakie strony wchodzi student i jakie okna lub karty otwiera. Ponadto jest to opcja, która w swej istocie jest bliższa plastrowi na krwawiącą ranę, niż realne rozwiązanie problemu egzaminów pisemnych. Page Visibility API można skutecznie ominąć za pomocą analogowych źródeł wiedzy (książek, ściąg na kartkach) lub po prostu używać w czasie egzaminu dwóch urządzeń, np. ikonicznym obrazem ubiegłorocznej sesji zimowej były zrzuty ekranu prezentujących rzekomych wykładowców próbujący wniknąć w szeregi grup studenckich (głównie grupowych konwersacji na Messengerze), by przeanalizować wiadomości wymieniane przez studentów. To jednak nie przynosiło oczekiwanych rezultatów. Wieści o podstępie rozchodziły się szybko, a same profile i wiadomości tworzone przez dydaktyków były niezbyt przykładem pomysłowości wśród wykładowców jest niedawna afera na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Zgodnie z doniesieniami studentów profesor Jacek Kobus postawił przed swoimi studentami ultimatum: albo egzamin "na miejscu" - osobiście w siedzibie uczelni - albo zdalnie. Jednak w zdalnym egzaminie był haczyk: aby do niego przystąpić, studenci musieli zainstalować oprogramowanie, które "wykrada dane na temat prywatnych urządzeń studentów oraz robi zrzuty ekranu i wysyła je na serwer wydziałowy". Mogę sobie podejrzeć (…) jak to wyglądało, z kim oni siedzą, mogę sobie potem obejrzeć, wyświetlić sobie przybliżony punkt (…) Wymusiłem na nich, żeby mieli te gęby podoświetlane jak należyProf. Jacek Kobus w wypowiedzi udostępnionej przez Krzysztofa Dobosza, asystenta na Wydziale Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UMK Natomiast najbardziej kuriozalną historią - a właściwie miejską legendą - jest zrzut ekranu przedstawiający prośbę jednego z dydaktyków, aby podczas egzaminu zastosowano przynajmniej cztery kamery internetowe skierowane na odpowiednio twarz, zadania, komputer i telefon. Fraza "miejska legenda" nie wzięła się znikąd, ponieważ zrzut ekranu podpisywano nazwiskami dydaktyków z całej Polski, a sam obraz krąży po sieci już od przynajmniej roku. Jednak jak każda legenda, ma w sobie ziarno prawdy, gdyż można sobie wyobrazić, że hipotetyczny, świadomy wszechobecnej pracy niesamodzielnej wykładowca mógł kiedyś i gdzieś wystosować taką prośbę. Szukanie winnych nie ma sensu Za obecny stan rzeczy ciężko jest kogokolwiek winić. Częstsze niż kiedykolwiek ściąganie i praca niesamodzielna to nie tyle czyjaś wina, a wypadkowa wielu czynników: pandemii, nieprzygotowania systemu edukacji, ograniczeń narzuconych przez medium, postępu technologicznego, sprytnych studentów i dydaktyków, którzy "jakoś muszą przeprowadzić egzaminy". Miejmy nadzieję, że zimowa sesja 2022 będzie ostatnią sesją przeprowadzoną w trybie zdalnym, a jeżeli ponownie wrócimy do nauki zdalnej, że doświadczenie nas czegoś nauczy.
Poradnik dodany przez: matolech 514338 Witajcie, przedstawię Wam sposób ściągania, który nazwałem "na inteligenta". Jest to wyrafinowany sposób ściągania, który działa po prostu świetnie. Najważniejsze to być opanowanym. Koniec z popisanymi rękoma, koniec z rozwijanymi ściągami na których trudno coś znaleźć i koniec ze ściągami pisanymi czcionką dla krasnoludków. Składniki: 1. 3 kartki papieru 2. długopis Do poradnika Jak ściągać - metoda na inteligenta przypisano następujące tagi: egzamin test ściąga ściągać ściąganie ściągi szkoła sprawdzian studia naukowe ściągę szkole pomoce studiach pomoce naukowe
59 posts in this topic Poprzednia 1 2 3 Dalej Strona 1 z 3 W zeszłym tygodniu w warszawskiej Szkole Głównej Handlowej zawrzało. Jeden ze studentów podczas egzaminu z języka niemieckiego publicznie zwrócił uwagę, że jego koleżanka pisze pracę przy pomocy telefonu komórkowego. Żądał ukarania ściągającej. Studentka przyznała się do winy i dostała ocenę niedostateczną. Kamil, bo tak ma na imię student, został ofiarą facebookowej nagonki. (...) Koledzy z uczelni nazywają go konfidentem, frajerem i kapustą. (...) Co o tym uważacie? I w ogóle o ściąganiu na studiach? O osobach, które całe studia ''jadą'' na ściąganiu, o doktorach i profesorach przymykających oko na ściąganie i przepuszczających takie osoby? Osobiście nie popieram donosicielstwa, mnóstwo razy byłem świadkiem jak ktoś ściąga. Sam nie ściągam (nie jest tak, że nigdy nie robiłem tego, na początku studiów, w 1 semestrze zdarzyło mi się przygotować ściągi, wcześniej w szkołach niższych zdarzało mi się baardzo rzadko, nawet na nielubiane przedmioty się uczyłem wychodząc z założenia że jako takie ogarnięcie trzeba mieć w różnych dziedzinach), u innych - o ile ktoś ściąga że tak to nazwę ''wspomagająco'' ale ogólnie się uczy to potrafię przymknąć oko, zwłaszcza że teraz prawie każdy tak robi (podejrzewam, że TAK to pewnie ściągało się nawet gdy Uniwersytety miały wyższy poziom). Ale irytuje mnie gdy ktoś całe studia ''jedzie'' na ściągach, co wydaje się być coraz częściej normą, a osoby w ten sposób funkcjonujące nawet się z tym nie kryją, często wręcz chwalą się swoim rzekomym sprytem. Może ktoś powiedzieć ''a co Cię to obchodzi, nie Ty ściągasz, nie Twoja sprawa''. Ja jednak popieram ideę uczelni wyższych jako czegoś więcej... Do tego często gdy trafi się ktoś na egzaminie kto faktycznie pilnuje by studenci nie ściągali, to zaraz jest masa wyzwisk od ch*ów, szmat itd. osoby która pilnowała, nie podoba mi się to. Ściąganie to oszustwo, może i bardzo niskiego kalibru, ale jak ktoś to robi nagminnie to staje się czymś więcej. Share this post Link to post Postawię sprawę jasno. Nie ma czegoś takiego jak przymykanie oka, półściąganie lub jakakolwiek inna forma zmiękczenia tej aktywności. Ściąganie jest zerojedynkowe i kropka. Jeśli Twoja odpowiedź na zadane na egzaminie pytania, nie pochodzi z informacji, które zapamiętałeś/aś, tylko z zapisanych notatek, ściąg, telefonu, internetu, kolegi lub koleżanki itd. to jest to niedopuszczalne. Zasada jest jasna. Należy zastanowić się bardziej nad tym, skąd pokusa by ściągać i czy przypadkiem, skoro egzamin, ściągając np. z użyciem internetu, da się napisać na bardzo dobrą ocenę, nie jest źle skonstruowany, bo sprawdza jedynie wiedzę encyklopedyczną, a nie sposób rozwiązywania problemów, łączenie zdobytych wiedzy i umiejętności, myślenia kreatywnego. Moim zdaniem pokusa bierze się stąd, że część osób widzi jakim bezcelowym zadaniem jest uczenie się wiedzy encyklopedycznej, skoro te informacje są dzisiaj dostępne w ciągu 20-30 sekund na dowolnych urządzeniu z podłączeniem do internetu. Egzaminy, szczególnie te na studiach, powinny być skonstruowane bardziej problemowo, albo przynajmniej mieć dwie części - encyklopedyczną (np. z zadaniami testowymi) i otwartą z mądrymi zadaniami, które mają pokazać jak student myśli i czy rozumie to, czego się nauczył, a nie czy pamięta to, co zapisał w notatkach. Za często sprawdzamy pamięć, a nie umiejętności. Ale nie mam tu na myśli sprawdzania umiejętności takich, jak na maturze, bo moim zdaniem posunięto się za daleko i uczniowie są w stanie skończyć LO i zdać maturę z dobrym wynikiem, a nie być wykształconymi. Share this post Link to post Ściąganie jest zjawiskiem powszechnym, ale czy to znaczy, że należy na nie przymykać oko? Nie sądzę. Tak naprawdę osoby, które ściągają, same sobie szkodzą i nadejdzie kiedyś taki moment, kiedy będą musiały wykazać się rzetelną wiedzą, a wtedy może być nieciekawie. Donosicielstwo nie jest fajne, ale czy ściąganie jest? Ten chłopak miał dużo odwagi, zwrócił uwagę na problem, o którym wszyscy wiedzieli, ale do którego się niemal przyzwyczaili. On niczego pozytywnego dla siebie nie zyska takim zachowaniem, ale poruszył kwestię, o której teraz będzie się rozmawiać i chyba o to chodzi. Co ten temat robi w dziale Bioetyka? Share this post Link to post Na pewno to zdarzenie poruszyło internety i moich fejsbuczkowych znajomych a ja żałuję że nie mam popcornu.. czytanie stron popierających i potępiających chłopaczka potrafi być na krótką metę dość zabawne..gorzej że później jest to śmiech przez łzy. Osobiście jestem anty cwaniactwu i ściąganiu, nie umiem ściągać to po pierwsze, po drugie nie lubię ściągać bo to tylko oszukiwanie samej siebie xd Nie wiem jak bym postąpiła gdyby przez jakiś przedmiot typu socjologia na studiach nie będących studiami humanistycznymi groziłoby mi zawalenie roku. Przez dwa lata męczyłam się by wybronić się z angielskiego, traktowanego u nas po macoszemu.. udało się uczciwie i mam z tego satysfakcje. Myślę że ściąganie nie jest dla mnie, nie umiem kłamać i jestem zbyt uczciwa na to. Proceder ściągania, krętactwo i okradanie państwa są w naszym kraju do pewnego stopnia akceptowane społecznie i postrzegane jako zaradność. Wynika z tego dużo niezbyt fajnych zachowań, nie szanowanie "własności wspólnej" czyli publicznej, prześlizgiwanie się całe życie przez studia i prace.. Fajnie by było jakby coś się w tych kwestiach powoli zmieniało. Nigdy jednak nie zaakceptuję takiego mało eleganckiego donosicielstwa jakie zaprezentował Kamil, mnie nauczyli w domu rozróżnienia kiedy powinno się wykazać "obywatelską postawę" a kiedy nie. Jeśli widzimy ze dzieje się coś złego, jak najwłaściwszym jest zachowaniem zwrócenie na to uwagi..jeśli ktoś np. kradnie albo robi komuś krzywdę to powinno się zgłosić taki fakt przysłowiowo wskazując palcem taką osobę. Jednak donoszenie na konkretną osobę za ściąganie na egzaminie jest bardzo niekoleżeńską postawą, i każe mi myśleć o Kamilu jako niezbyt sympatycznej osobie. Nie znam go ale tym zachowaniem nie wyrobił sobie u mnie najlepszej opinii i nie chciałabym nigdy mieć z nim cokolwiek wspólnego.. Mam sąsiadów którzy prawie całą ulicę zaszczuli swoim donosicielstwem, że ktoś pali liście, że komuś pies uciekł za furtkę, że ktoś ma altanę i nie zgłosił do urzędu..Fajnie by było gdyby Kamilek też trafił na kogoś podobnego kto wykorzysta fakt że nie zna jakiegoś kruczka prawnego i na niego doniesie. Dajcie mi człowieka a znajdę paragraf xd Inaczej bym go oceniła gdyby nie doniósł na konkretną osobę tylko zwrócił uwagę wykładowcą na istnienie takiego procederu na egzaminie xddd Share this post Link to post Moim zdaniem to nie było donosicielstwo. Moim zdaniem do był objaw niezwykle rzadkiej postawy, która nazywa się prawością. Jeśli widzę, że ktoś robi coś, co jest sprzeczne z zasadami (prawnymi lub innymi), na które się umówiliśmy, to reagują na to, bo ta osoba łamie też moje - piszesz, że ściąganie i krętactwo oraz okradanie państwa są akceptowane w Polsce społecznie. A ty jaką właśnie postawę przyjęłaś? Czy brak reakcji na taką sytuację, nie jest akceptacją? Bo ja nie widzę innej możliwości, skoro napiętnujesz, kogoś kto powiedział temu "nie". Miał zgłosisz wykładowcom? Dobrze, a czy oni nie zapytaliby go o to, kto ściągał? A jeśliby wtedy nie powiedział, to co? Mają zastosować odpowiedzialność zbiorową? Nie bądźmy śmieszni. Ściągasz - licz się z konsekwencjami i tym, że ktoś wskaże cię placem. Nie wierze, że mamy jeszcze taką dyskusję w Polsce. Takie zachowanie jest po prostu nie do pomyślenia w rozwiniętych krajach i student wylatuje z uczelni za ściąganie. Share this post Link to post Zwracam uwagę na zbieżność imion - Kamil. Przypadek....? Moim zdaniem do był objaw niezwykle rzadkiej postawy, która nazywa się prawością. Jeśli widzę, że ktoś robi coś, co jest sprzeczne z zasadami (prawnymi lub innymi), na które się umówiliśmy, to reagują na to, bo ta osoba łamie też moje prawa. Po pierwsze - które TWOJE prawo łamie? Po drugie - o czym już pisałem. Postawa wyższości moralnej i nieuzasadnionej powinności - którą nazwałeś prawością - to nic innego jak pretensjonalne, całkowicie antysocjalne zachowanie, które nic dobrego nie wnosi, a jedynie ma na celu zrobić komuś na złość, utrudnić życie. Czysty egoizm. Doprawdy postawa godna pochwały (pożałowania). Przypominam, że to był egzamin z języka niemieckiego. Nie każdy ma głowę do języków (ja niemieckiego nigdy nie trawiłem) i jak najbardziej rozumiem ściąganie na tego typu zaliczeniu. Myślę, że ktoś, kto ukończy SGH bez znajomości języka niemieckiego (prawdopodobnie nie dostajesz żadnego papierka, to nie jest germanistyka - ewentualnie jakiś wewnętrzny) nie będzie jakoś specjalnie odstawać od reszty na rynku pracy. Nawet jeżeli zamieści sobie w CV notkę, że mówi biegle w tym języku - to się bardzo szybko samo zweryfikuje. Można zrobić dokładnie to samo nie studiując na SGH - nie ma żadnej różnicy. Także proponuję skończyć z tym patosem, póki jeszcze się da. Nie ma nic gorszego od nadgorliwości. Tym bardziej w stosunku do innych i to w tak nieładnej wersji, jak donosicielstwo. Bezpodstawne donosicielstwo. Share this post Link to post Hah, to mi przypomniało sytuację z liceum. Wielka nagonka na dziewczynę, która miała najlepszą średnią w klasie i jechała na ściągach. Była wielka dyskusja z wychą i argumenty typu "tak, my też ściągamy, ale my nie mamy średniej 5,5!" - czyli my mamy prawo sobie pomóc, a ona nie. Ręce mi opadały. Ja nie popieram ani ściągania "wspomagającego", ani notorycznego, ani celem załapania się na minimum do zdania, ani celem zdobycia maksymalnej oceny. Dla mnie to jedno i to samo, czyli nieuczciwość względem siebie i innych. Gdy nie lubię jakiegoś przedmiotu, uczę się na odwał i liczę na własną logikę i trochę szczęścia. Zresztą, ściąganie to jeszcze nic przy innych wyczynach, na jakie potrafią zdobyć się uczniowie i studenci, żeby coś zyskać . Co do tego chłopaka - nie wiem, co nim kierowało - może uczciwość, a może zwykła zawiść. A najpewniej to i to po części. Ja nigdy nie zdobyłabym się na coś takiego, mimo takich a nie innych poglądów - zwyczajnie szkoda byłoby mi kogoś, zwłaszcza dobrego znajomego, pogrążać. Może to jest słabość, ale cóż... jednak wolę zachować dobre relacje z ludźmi niż być heroicznym strażnikiem uczciwości. Ale to już myślę, że wybór każdego z nas. Share this post Link to post Moim zdaniem to nie było donosicielstwo. Moim zdaniem do był objaw niezwykle rzadkiej postawy, która nazywa się prawością. Powiedz mi prosze - czym to sie w twojej definicji rozni? Czymkolwiek w ogole? Share this post Link to post Ten chłopak miał dużo odwagi, zwrócił uwagę na problem Nie zwrócił uwagi na problem właśnie, tylko nakablował na konkretną koleżankę. Nic dla siebie? Ma jakieś swoje chore upodobania, które nakarmił. Anty, czy ty zawsze musisz napisać coś głupiego? Moim zdaniem to nie było donosicielstwo. Moim zdaniem do był objaw niezwykle rzadkiej postawy, która nazywa się prawością. Jeśli widzę, że ktoś robi coś, co jest sprzeczne z zasadami (prawnymi lub innymi), na które się umówiliśmy, to reagują na to, bo ta osoba łamie też moje prawa Ta prawość xd Ta masa ludzi co donosi na sąsiadów do skarbówki, bo za dobry samochód to też prawi obywatele? xD Miał zgłosisz wykładowcom? Dobrze, a czy oni nie zapytaliby go o to, kto ściągał? A jeśliby wtedy nie powiedział, to co? Mają zastosować odpowiedzialność zbiorową? Nie bądźmy śmieszni. To ty jesteś śmieszny. Powinien zwrócić im uwagę, że źle wykonują swoją pracę, skoro już miał ból o ściąganie. Nie zmusiliby go do wskazania osoby. Share this post Link to post Nie dość, że kretyn to jeszcze Kamil. Połowa problemów w życiu wynika przez takich frustratów. Nie sądzę żeby ten człowiek miał kolegów a jeśli ich ma to nawet oni go nie lubią. Zwrócił uwagę na problem? Tak się teraz mówi na popsucie wakacji koleżance? Share this post Link to post Nie ma to jak rozważania merytoryczne na temat lubienia lub nielubienia kogoś. Czy to jest meritum, o którym tutaj piszecie? A do sprecyzowania - donosicielstwo, kojarzy mi się głównie z czasami stalinowskimi lub późniejszej PRL, raczej nacechowane pejoratywnie znaczenie działania, mającego na celu celowe zaszkodzenie komuś lub czemuś w kontekście opresyjnego prawa/państwa/instytucji. W przeciwnym razie, to co robi każdy prokurator jest donosicielstwem, bo w majestacie prawa donosi władzy sądowniczej dowody popełnionych przestępstw przez jednostki/instytucje/firmy. Nie widzę sensu brnąć z Wami w dyskusję, w której bronicie kogoś kto oszukiwał. Dla mnie sprawa jest jasna. Dla Was wygląda to tak: "biednej dziewczynie się nie udało oszukać przez świnie kolegę, który zwrócił uwagę, że oszukuje". Zaproponuję Wam inny przykład. Właściciel straganu na jednym ze znanych corocznych targów, zgłosił w US, że będzie sprzedawał słodycze z importu. Na jego straganie pojawiają się też środki chemiczne, na których sprzedaż pozwolenia niema (dajmy na to, że obserwator jest wszechwiedzący w tym momencie i wie na co te pozwolenia zostały wydane). Inni sprzedawcy uzyskali pozwolenia na sprzedaż innych produktów np. środków chemicznych. Co robicie? A. Zwracacie grzecznie uwagę sprzedawcy, że nie ma prawa sprzedawać tego, czego nie zgłosił. (zakładam, że to efektu mieć nie będzie) B. Składacie skargę do US na łamiącego prawo sprzedawcę. C. Zgadzacie się na to, by sprzedawca oszukiwał innych sprzedawców, a także was (jego i wasze podatki z różnych aktywności społecznych idą do wspólnej kasy, tak czy inaczej) - zaznaczam, że brak rejestracji sprzedaży określonych produktów wiąże się z brakiem opodatkowania tej sprzedaży. Share this post Link to post Bardzo dobrze, że jest teraz o ściąganiu głośno, bo uważam, że to duży problem na polskich uczelniach. Tylko trochę bardziej złożony niż się wydaje. Bo wiadomo, oszustwo jest be, tylko ciężka praca, uczciwa rywalizacja, blabla. Ściąganie na egzaminie z języka faktycznie jest idiotyczne, bo akurat słownictwo czy gramatykę trzeba mieć wryte, żeby go używać - nie można w trakcie rozmowy co chwila sprawdzać coś tam w telefonie. Ale chyba każdy chociaż raz w trakcie studiów miał tzw. "egzamin z ciekawostek", test z pytaniami o jakieś szczegóły szczegółów, typu średnica porów moździerza i jakaś jedna konkretna wartość z tabelki zajmującej stronę A4... I naprawdę, jeśli ktoś się tego nauczył a nie ściągnął, to jest chory psychicznie. Także może problem ze ściąganiem nie polega tylko na tym, że my studenci jesteśmy nieuczciwymi cwaniaczkami, tylko szkolnictwo wyższe w Polsce wygląda jak wygląda i zamiast kłaść nacisk na ogólne zrozumienie tematu, umiejętność przeszukiwania źródeł, rozwiązywania problemów, to się takie gówniane testy robi, bo to najłatwiej sprawdzić. I bardzo lubię ból dupy komentujących jak by to nie chcieli trafić do chirurga, który na studiach ściągał... Olaboga jak to pan doktor nie wie, jaka jest długość mikrotubuli w którejś tam komórce Share this post Link to post Jakusz nawet mi cię nie żal człowieku Nie zapomnij dzwonić po bagiety jak ktoś przechodzi na czerwonym świetle. Share this post Link to post Trzyszcz - a mnie żal, że co najmniej dwukrotnie na przestrzeni kilku postów nie potrafisz odnieść się do wypowiedzi użytkowników merytorycznie, a jedynie za pomocą argumentów ad personam lub używając obraźliwych stwierdzeń typu "Anty, czy ty zawsze musisz napisać coś głupiego"? Dość dyskredytujące stwierdzenie, nie uważasz? Share this post Link to post To jeszcze wypowiem się ja, ponieważ śmiem twierdzić, że mam info z lepszego źródła niż TVN, ponieważ mój chłopak pisał jednocześnie ten sam egzamin gdy to zdarzenie miało miescje. I wcale to tak pięknie nie wyglądało, ponieważ kolega Kamil po prostu nagle wstał i na cały regulator tonem bardzo roszczeniowym, oświadczył "Ta pani ściąga! TO NIEDOPUSZCZALNE! PROSZĘ JĄ WYPROSIĆ!". Moim zdaniem takie zachowanie wobec koleżanki z roku jest conajmniej chamskie, ponieważ on nie zwrócił uwagi osobie, która egzaminu pilnowała, tylko zrobił aferę na całą aulę będę szczera, niemiecki na SGH to nie jest przedmiot pierwszej potrzeby, mój mężczyzna ledwo docipał do egzaminu, ponieważ ilość kolokwiów, idiotycznych kartkówek i projektów była tak duża, że nie było kiedy uczyć się innych przedmiotów, bo wszechobecny niemiecki wypełniał cały czas. Więc gwarantuję, że jeżeli dziewczyna już do egzaminu była dopuszczona, to na pewno się uczyła. Bo inaczej się nie ostatecznie, wolałabym pracować z człowiekiem, który nie wszystko wie, ale znajdzie sobie w jakiejś książce, zwróci się o pomoc do innego kolegi, czy zatrudni do papierkowej roboty swojego współmałżonka, niż z takim, który poleci z pyskiem do przełożonego, że piję kawę w pracy, albo wyszłam 8 minut wcześniej ze zmiany w piątek. A ta cała nagonka na ściąganie i nie-ściąganie mnie bawi, bo jeżeli SGH promuje nie ściąganie, to prawidłową reakcją asystentów i profesorów byłoby się zwolnić, jeżeli ktoś kiedykolwiek oszukiwał w taki sposób podczas swojej edukacji. Hipokryzja. I idiotyczne rozdmuchanie i jeszcze jedno dopiszę, nie studenta interesem jest, czy ktoś ściąga czy nie, lecz człowieka, który egzaminu pilnował. Wchodzenie w czyjeś kompetencje to gorsze zachowanie niż ściąganie z internetu tego, jak się pisze "przemysł ciężki ze szczególnym uwzględnieniem kopalni węgla kamiennego". Share this post Link to post Z mojej perspektywy - strzępy informacji z pierwszego posta (zakładałem, że nie ma tam całego obrazu sprawy) są jedynie zarzewiem dyskusji, a nie obrazem konkretnej sytuacji. Trudno któremukolwiek/którejkolwiek z nas wypowiedzieć, że co do faktycznej sytuacji na tamtym egzaminie. Prawo do tego mają jedynie świadkowie. Ale to zupełnie na marginesie. A tak w ogóle chciałem rozwinąć temat przyczyn ściągania - szkoda, że nikt go nie podjął. Share this post Link to post To napisałam relację bezpośredniego świadka. Share this post Link to post Zaproponuję Wam inny przykład. Właściciel straganu na jednym ze znanych corocznych targów, zgłosił w US, że będzie sprzedawał słodycze z importu. Na jego straganie pojawiają się też środki chemiczne, na których sprzedaż pozwolenia niema (dajmy na to, że obserwator jest wszechwiedzący w tym momencie i wie na co te pozwolenia zostały wydane). Inni sprzedawcy uzyskali pozwolenia na sprzedaż innych produktów np. środków chemicznych. Co robicie? A. Zwracacie grzecznie uwagę sprzedawcy, że nie ma prawa sprzedawać tego, czego nie zgłosił. (zakładam, że to efektu mieć nie będzie) B. Składacie skargę do US na łamiącego prawo sprzedawcę. C. Zgadzacie się na to, by sprzedawca oszukiwał innych sprzedawców, a także was (jego i wasze podatki z różnych aktywności społecznych idą do wspólnej kasy, tak czy inaczej) - zaznaczam, że brak rejestracji sprzedaży określonych produktów wiąże się z brakiem opodatkowania tej sprzedaży. Ignoruję bo jest to, idąc ciągiem myślowym: Czyn, który nie narusza mojej autonomii i moich praw, ani autonomii i praw osób trzecich -> nic nie zyskuję na donosicielstwie a zysk społeczny jest znikomy/zerowy Upraszając sprawę maksymalnie jak się da. Jeżeli dany czyn nie narusza niczyjej autonomii ani praw, to nie jest szkodliwy = postawą właściwą jest przejście obok niego obojętnie. Zastanawiam się dlaczego nie odniosłeś się do mojej wypowiedzi. Share this post Link to post Uważam, że ściąganie to jest bardzo zła rzecz...przyznam szczerze, że sam raz czy dwa razy ściągałem w życiu i zdarzyło się to w liceum na języku rosyjskim...ogólnie potępiam takie zachowanie..nawet w gimnazjum zwróciłem uwagę dziewczynom na lekcji podczas sprawdzianu, które były dla mnie po tym incydencie bardzo nieprzyjemne do końca gimnazjum...w ogóle wszyscy byli na mnie źli i całe gimnazjum wyzywało mnie od najgorszych i mówili, że powinienem pracować w SB. Uważam, że takie zachowania młodzieży i studentów są naganne...sami sobie wystawiają świadectwo w Polsce i za granicą nie tylko tym, że jadą na ściągach ale dodatkowo prostackim zachowaniem. Ściągać nie wolno bo to jest niesprawiedliwe wobec innych, którzy uczą się sumiennie przygotowują do egzaminów. Ściągający dostają lepsze oceny mimo, że tak naprawdę nie potrafią tego co ściągnęli. Najbardziej szokuje mnie postawa profesorów i nauczycieli, którzy zamiast zająć się problemem udają, że go nie ma. Według mnie to nie był donos bo nie zrobił tego za plecami szeptając profesorowi do ucha tylko powiedział na głos przy wszystkich...a to nie jest donos tylko zwrócenie uwagi i pokazanie tego problemu, który się staje PATOLOGIĄ w polskim systemie edukacji tym bardziej w szkołach wyższych. Nie wiem czy postąpiłbym tak samo...pewnie nie bo zabrakłoby mi odwagi i wiem, że zostałbym znienawidzony ale problem jest i nauczyciele akademiccy powinni starać się go rozwiązać a nie udawać, że nic się nie stało...oraz napiętnować takie ataki na sprawiedliwych ludzi...Kamil jest teraz napiętnowany i obrażany za to, że postąpił dobrze. Szkoda, że ludzie są tak bezlitośni i nieprzyjaźni dla drugiego człowieka, który domaga się sprawiedliwości. Share this post Link to post ie potrafisz odnieść się do wypowiedzi użytkowników merytorycznie To chyba masz problem z czytaniem. A co do anty to stwierdziłem fakt. Znalazł się obrońca, a przed chwilą stwierdziłeś, że podpierdalanie koleżanki jest ok. Nie ma to nic wspólnego, z i tak wątpliwą, walką ze ściąganiem. Nie zgłosił pilnującym, że ludzie ściągają i mu się nie podoba, to że nie pilnują odpowiednio, tylko konkretną osobę podkablował. Prawie każdy kiedyś ściągał, a on akurat jej musiał załatwić termin we wrześniu, dodatkowo nie z jakiegoś ważnego na tym kierunku przedmiotu. Od razu widać, że jakiś nieciekawy typ, nikt normalny nie odwala takich akcji. Share this post Link to post No coz. Na "male oszustwa" jest w Polsce przyzwolenie xopoki sami nie padniemy takowego ofiara. Wtedy jest placz i krzyki ze jak to, policja, policja! Typu akcja jak dres plakal na policji ze ktos mu ukradl jego droga bluze z napisem "JP na 100%" Sciaganie jest czasem uzasadnione (nie czyni go to mniejszym oszustwem no ale jakos mozna je chociaz motywowac), w takich sytuacjach jak opisal deVries. Ale wielu sciaga chyba dla samego sciagania, bo sa taaacy zajebisci ze udaje im sie oszukac system! Share this post Link to post powinienem pracować w SB Mieli rację! I wcale mnie nie dziwi, że nikt cię potem nie lubił. Skoro już taki nadgorliwy byłeś, że bolało cię sciąganie w szkole, które nikomu nic nie robi (co mnie obchodzi, że ktoś dostanie lepszą ocenę bo ściągał, super wpływ na życie będzie miało świadectwo gimbazjalne...) to było zwrócić uwagę nauczycielce, ogólnie, a nie robić kłopoty jest niesamowite, że ktoś posuwa się aż do czegoś takiego, a sam przyznaje, że zdarzyło mu się ściągać. zwrócenie uwagi i pokazanie tego problemu Uruchom myślenie zanim coś napiszesz. Zwrócenie uwagi by było jakby jej to powiedział. Pokazanie problemy gdyby zwrócił się ogólnie do prowadzących. A on załatwił jej wywalenie z egzaminu. Od razu widać, że to jakiś chory człowiek, nie trzeba być specjalnym bystrzakiem. A jak ktoś chce mi rzucić śmiesznym frazesem, że oceniam pochopnie, to niestety, ale relacja osoby, która go zna, to potwierdza ;] bezlitośni i nieprzyjaźni dla drugiego człowieka Przecież to on był bezlitosny i nieprzyjazny. Share this post Link to post Moi drodzy, ale każdy jak już studiuje, to nie w celu uzyskania dyplomu po nic, tylko żeby potem dostać jakaś pracę. I tutaj cały czas się będę trzymać tego SGH, bo mam ze studentami tej uczelni duży kontakt, oni jak chcą dostać praktyki to przechodzą rekrutację jak do pracy. I tam jest x testów, assessmentów i innych dziwnych rzeczy, na których ściągać się nie da, bo nie ma z czego, nie ma jak i w ogóle jak napisać całą ekonomię na kawałku papieru? I gwarantuję, że jak ktoś zdawał, bo ściągał, to nie umie tego co ściągnął i w rezultacie nie ma takiej siły na niebie i ziemi, która mu pozwoli dostać pracę w korpo. Bo nie przejdzie testów. Albo rozmowy. Albo któregoś z x etapów jest owszem problemem, ale uważam, że w systemie edukacji akademickiej są przedmioty, których uczelnie się uwłacza sensowi studiowania. Bo niektóre przedmioty są nie do nauczenia ze względu na swoją nikłą przydatność życiową. Z przdmiotów kierunkowych się zwykle nie ściąga, bo jest to awykonalne. Natomiast... kto z Was uczył się szerokości mikrotubuli, albo wielkości aparatów szparkowych. A jeżeli się ktoś z Was nauczył, to co to zmieniło w Waszej karierze naukowej? Bo mi się wydaje, że dla znaczącej większości z nas są to dane zupełnie bez znaczenia. Takich przedmiotów i o to pytań po prostu nie powinno jednak, że większym problemem naszego kraju jest wkładanie nosa w nieswoje sprawy, interesowanie się wszystkimi, tylko nie sobą i wszechobecne przyzwolenie na bycie wścibskim. Moim zdaniem nikogo nie powinno obchodzić, jakim jeżdżę samochodem, ani gdzie pracuję, jeżeli temu komuś tego po prostu nie powiem. A w Polsce jest zupełnie normalnym, że "babki radarowe" oglądają, kto do kogo przychodzi i o której godzinie, sąsiedzi patrzą się na Ciebie jak nienormalni, gdy wnosisz do domu nowe sprzęty, a koledzy studenci fukają, gdy przypadkiem masz coś, czego oni nie. O tym ktoś pomyślał w tej sprawie? Nie sądzę. Share this post Link to post I tak jak kolega wyżej napisał, pan Kamil zachował się bardzo paskudnie, bo nagdanie przy całej sali, w więszkości obcych ludzi, że TA PANI ŚCIĄGA, jest zachowaniem na poziomie 3 klasy gimnazjum. Nie przystoi ludziom dorosłym. Pewnie nawet tej dziewczyny nie znał, więc uważam, że po prostu zachował się jak gnojek. Share this post Link to post No coz, zamiast walczyc ze sciaganiem placzem, powinno sie zmienic podejscie uczelni do nauczania. Zwlaszcza do przedmiotow niekierunkowych. Ja nie sciagalam, ale nie uwlaczaloby mi jakby moj kolega sciagal na jakiejs biofizyce czy higienie (a to i tak przedmioty minimalnie bo minimalnie, ape zwiazane z kierunkiem). Generalnie system pamieciowo-testowy z milionami pierdol bardzo zacheca do sciagania, a w Polsce trafil na podatny grunt, gdzie pietnuje sie uczciwosc zamiast oszustwa (nie mowie o tym przypadku, bo zachowanie tego chlopaka bylo oczywiscie zle, ale np o obrazaniu w internecie asystentow, ktorzy pilnuja, lansowaniu sie sciaganiem itp.) Share this post Link to post Poprzednia 1 2 3 Dalej Strona 1 z 3 Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze
#coronavirus na długo zamknął szkoły i uczelnie, ale rok szkolny i semestr akademicki nie zatrzymał się ani na chwilę. Musieliśmy szybko nauczyć się nowego świata, w którym zdalne lekcje online oraz zaliczenia i wykłady przez internet są codziennością. E-learning w wirtualnej rzeczywistości na całego. W TVP wszystko wygląda pięknie. ? Podobnie jak cała Szkoła z TVP. ? A jak to tak naprawdę działa? Jak wyglądają lekcje online oczami uczniów lub studentów? Sprawdziliśmy to razem z zespołem ? Lekcje online a nauczyciele i wykładowcy Nauczyciele w szkołach i profesorowie na studiach często totalnie nie ogarniają technologii. Tak absolutnie totalnie, naprawdę. Home office wysadziło im mózgi. W końcu do obsługi webinarów, wideokonferencji, czy zajęć online wystarczy sensownie skonfigurowany smartfon lub / i laptop z kamerką i mikrofonem, dobre narzędzia do webinarów, oraz dobre łącze internetowe. W necie pełno jest gotowych zadań dla uczniów, np. W czym zatem jest problem? Technologie (nie) dla nauczycieli Średnia wieku nauczyciela czy wykładowcy w Polsce to w przybliżeniu milion lat. Nikt ich nie przeszkolił z nauczania online. Wiedzą tyle, ile pokazały im ich dzieci lub ich szkolny Steve Jobs w postaci nauczyciela informatyki. Nie ma się co dziwić, że nie ogarniają. Szkoła online łatwiejsza od offline W sumie tak jest lepiej. Nauczyciele omijają wiele zadań i sprawdzianów, bo nie mają jak i nie potrafią ich przeprowadzić. Zadają tylko to, co jest łatwe do ogarnięcia przez neta. Wiele zajęć w ogóle się nie odbywa, a uczniowie zyskują sporo wolnego czasu. Generalnie brzmi to zaje#@ście. ??⚡ Lekcje online a rodzice uczniów Na studiach to raczej rzadko spotykana sytuacja, ale w szkołach podstawowych i w liceach nagle okazało się, że rodzice uczniów to omnibusy. Dziwnych trafem, zupełnie przypadkiem, w tym roku wyniki konkursu matematycznego “Kangur” to był jeden wielki żart. ? Wyobraź sobie ojca, który wczuł się w zaliczenie dziecka i zza monitora szepcze mu podpowiedzi, a to wszystko słyszy cała klasa… Masakra! ? Uczniowie na lekcjach online Beka z rodziców i nauczycieli? Okej, standard. Gorzej, jeśli absolutną żenadą i cringe’em są sami uczniowie. Transmisje z toalety, rozwieszone, suszące się w tle majty, matka lub rodzeństwo drące ryja zza ściany, piżama style przed kamerką, odpalona gra na drugim monitorze, której dźwięki ściąga włączony mikrofon, kur#*enie na nauczyciela przy wyłączonej kamerce – “wiocha” w ch*#. ??? Ściąganie na lekcjach online Ściąganie w świecie offline w szkole lub na uczelni mieliśmy dobrze opanowane i bez problemu ogarnialiśmy idealne ściągi nie do wykrycia. Ściągi w dekolcie, pod rajstopami i sukienkami studentek, w rękach, w kieszeniach, karteczki i telefony między nogami i pod kartkami – to już znaliśmy. Jednak pomysłów na ściąganie na egzaminie online lub lekcjach przez internet jest mega dużo – niedawno pisaliśmy o nich na naszym blogu. Absolutnym top of the top, jeśli chodzi o ściąganie przez internet i na żywo na egzaminie wciąż jest klasyczna ściąga w długopisie i Zakazany Długopis®. Jak to działa? Ściąganie z długopisu – czy to działa? Z daleka nic nie widać. To po prostu normalne długopisy. Masz ich kilka na wszelki wypadek, aby żaden się nie wypisał. Prawilnie, bezpiecznie, tak, jak powtarzali po 100 razy nauczyciele przed maturą i egzaminem gimnazjalisty lub ósmoklasisty. “Miej kilka długopisów.” To masz. Z bliska zarówno przed kamerką internetową, jak i pod okiem wykładowcy w sali na egzaminie, możesz ściągać bez lipy i przypału – Zakazany Długopis® jest praktycznie nie do wykrycia. Jeśli jeszcze “pogorszysz” jakość transmisji, spowalniając Twoje łącze podczas egzaminu z kamerką, efekt będzie sztos. W każdym długopisie miej wydrukowane i ukryte ściągi z jednego bloku tematycznego na sprawdzian lub egzamin, by łatwiej było Ci się w tym odnaleźć i połapać. Lekcje online – jak to przeżyć? Lekcje online to niezły poligon. Nauczyciele, pogubieni w technologii, uczniowie, którzy mają na wszystko wyje#*ne, ich starzy, którzy są w zupełnie nowej sytuacji i cały dzień muszą użerać się ze swoimi dziećmi, do tego nędzne łącza internetowe, kamerki i mikrofony, zawieszające się programy i platformy edukacyjne. Słowem: rzeźnia. Ale z drugiej strony, czy wolelibyśmy wrócić do szkoły lub na uczelnię? Zdecydowanie, NIE, bo tam jednak czasem trzeba się uczyć, więc: szkoło online, trwaj! ???
- Młodzi ludzie w Polsce do 20 roku życia, to osoby, które dorastały w świecie cyfrowym. Dla nich korzystanie z telefonu komórkowego lub internetu jest oczywiste. To pokolenie, które cały czas jest on-line; z jednej strony w kontakcie ze swoją siecią społeczną, znajomymi, a z drugiej strony ma cały czas dostęp do informacji i treści. Dla nich telefon komórkowy, jako to najpopularniejsze urządzenie mobilne jest podstawowym, najważniejszym, osobistym lub wręcz intymnym urządzeniem komunikacyjnym. Wykorzystywane jest przez nich do wielu, wielu celów, chyba w najmniejszych stopniu do rozmów - powiedział Filiciak. - Tymczasem szkoła jest instytucją, która działa według dawnego schematu - uczniowie i nauczyciele są zebrani i zamknięci w jednym miejscu, tam prowadzony jest proces uczenia. Tyle, że dziś to fizyczne wydzielenie przestrzeni nie działa. Ludzie potencjalnie są w kilku miejscach na raz, bo mają możliwość komunikowania się z innymi za pomocą cyfrową. Szkoły na poziomie teorii nie radzą sobie z tym, ale na poziomie praktyki nauczyciele wiedzą, że muszą z uczniami ustalić reguły postępowania i to robią - ocenił medioznawca. - Strategie postępowania nauczycieli są różne. Są tacy, którzy kontaktują się uczniami za pomocą komunikatorów internetowych, np. Gadu-Gadu, podają im swój numer telefonu, a także pozwalają korzystać np. z internetu w telefonie na lekcjach. Są też tacy, którzy nie zgadzają się na to wszystko - zaznaczył. Jak informuje MEN, nie ma przepisów odgórnych dotyczących korzystania z telefonów komórkowych w szkołach. Kwestie te regulują indywidualnie szkoły w swoich statutach. Z reguły jest tam zapis o zakazie korzystania z telefonów w czasie lekcji. Jak wynika z raportu "Młodzi i media" telefony są jednak używane na lekcjach przez uczniów, do obchodzenia szkolnego systemu egzekwowania i oceniania ich wiedzy. Jak zaznaczają autorzy raportu wątek omijania wymogów stawianych przez nauczycieli pojawiał się dość często podczas rozmów przeprowadzanych przez badaczy z licealistami. "»Ostatnio coraz częściej lecę z internetu w telefonie, jak coś trzeba napisać na ocenę w szkole - deklaruje Alek. - Nauczyciele nie wiedzą, że z komórki można ściągać«. Kuba zaś zauważa: »Jak masz ściągę w papierowym formacie, to nauczyciel nie ma oporu, żeby ci to przejrzeć i zarekwirować, jako dowód. Z telefonem jest już cięższa sprawa, bo wystarczy, że ja jednym naciśnięciem klawisza wyjdę do głównego menu, a żaden nauczyciel nie odważy się przecież grzebać w zawartości mojej komórki, więc on nie ma pewności czy ja ściągałem, czy tylko godzinę sprawdzałem«". Do tego, że ściąga na lekcjach za pomocą telefonu komórkowego przyznaje się w raporcie także uczennica Maga. Ściąga ona zawsze na chemii. Ma opracowany karteczkowo-SMS-owy system ściągania od koleżanki siedzącej dwie ławki za nią. Najpierw spisuje zadania na kartce i przesyła ją do koleżanki, a ta odpowiada jej SMS-ami. - Z perspektywy biurka nauczyciela Maga przepisująca na nowej kartce treść zadań wygląda identycznie jak Maga rozwiązująca zadania testowe. Decydując się na przesłanie pytań SMS-em, Maga dużo by ryzykowała - nauczycielka wie, że jest kiepska z chemii, a za ściąganie przez telefon grożą surowe kary, łącznie z zabieraniem komórki w czasie lekcji do końca roku. Z kolei koleżanka, prymuska z chemii pisząca SMS-a, nie budzi belferskich podejrzeń o ściąganie. Telefon Magi leży na wierzchu, oparty o piórnik w ten sposób, że kiedy nadchodzi SMS z odpowiedzią, wystarczy jedynie rzut oka na ekran, nie trzeba nawet dotykać aparatu - czytamy w raporcie. Zdaniem Filiciaka powszechność używania przez uczniów telefonów komórkowych nie upowszechniła ściągania. - Nie nastąpił żaden przełom. Zmieniło się tylko medium - papierowe karteczki zastąpił telefon. Tylko tyle - ocenił. Dodał, że zawsze była grupa uczniów, która w szkole ściąga. Według niego nauczyciele nie powinni bać się używania nowych technologii w szkole, powinni pomagać uczniom w tym by ci nauczyli się z nich prawidłowo korzystać, by wiedzieli co to jest plagiat. - Chodzi o to by uczniowie korzystali z zasobów w sposób twórczy, a jednocześnie krytyczny, np. by nauczyli się weryfikować źródła informacji i same informacje - mówi ekspert. Raport jest zwieńczeniem rocznego projektu badawczego zrealizowanego przez Centrum Badań nad Kulturą Popularną Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej dla Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zespół medioznawców, socjologów i antropologów postawił sobie zadanie pokazania, jak nowe technologie wpisują się w życie młodych ludzi w Polsce. Kluczowym elementem projektu było badanie etnograficzne, podczas którego badacze poznawali życie licealistów i licealistek w trzech miastach Polski. W trakcie spotkań, wywiadów, ale też wspólnych wycieczek oraz imprez poznali i rozmawiali z 137 młodymi osobami. Licealiści pokazali im swój świat oraz opowiedzieli o życiu codziennym w epoce cyfrowych mediów i sieciowej komunikacji. Raport opublikowano w styczniu 2010 r.
Korzystanie z telefonów czy ściąg podczas egzaminów nie było czymś niespotykanym, jednak podczas pandemii stało się to łatwiejsze, co podkreślają uczniowie i studenci. Jak jednak wygląda "pomaganie" sobie podczas egzaminów i co na to wykładowcy oraz nauczyciele? Postanowiliśmy to sprawdzić. Jak działa zdalna edukacja? Młodzież przedstawiła raportŚciąganie. Co się zmieniło? Małe pomoce naukowe na egzaminach, czyli ściągi, są znane wielu z nas. Ich zwolennicy uważają, że nie każda wiedza będzie im później potrzebna, a egzaminy muszą zostać zaliczone, więc małe ułatwienia im nie zaszkodzą. Ci zaś, którzy nie korzystają ze ściąg, uznają taką "pomoc naukową" jako zwyczajne oszustwo. Jak to wygląda obecnie? Już w trakcie nauki stacjonarnej metod na ułatwienia w zdawaniu ciężkich testów było wiele, a każda z nich bardziej kreatywna. Jedni korzystali ze sporządzonych przez siebie podkładek (testów rozwiązanych wcześniej), zwijek papieru zapisanego drobnym drukiem i umieszczanych w najróżniejszych częściach ubioru, długopisach czy nawet podklejanych przez dziewczyny na udach tuż pod spódniczką. Inni wybierali prostsze metody, takie jak: wyszukiwanie odpowiedzi w internecie czy na zdjęciach notatek w telefonie lub też zaglądanie do osób siedzących obok. Czytaj też: Jak szkoły radzą sobie z powrotem do stacjonarnych zajęć? Teraz jednak z uwagi na pandemię nauka i egzaminy zostały przeniesione do sfery online. Wielu uczniów i studentów podkreśla, że teraz egzaminy często sprawdzają bardziej umiejętność posiadania dobrych notatek czy szybkiego sprawdzania danych rzeczy w internecie niż rzeczywistą wiedzę. Dodatkowo zniknął lęk przed złapaniem, więc piszący czują się wręcz bezkarni. Spytaliśmy kilka osób, by dowiedzieć się, jakie metody zapewniają im dobrą passę na 2021. Maturzyści w tym roku bez balu- Łączenie się z innymi studentami na discordzie i wspólne rozwiązywanie testu to zdecydowanie moja ulubiona metoda - opowiada współpracy z innymi osobami z roku można w trakcie trwającego testu łatwiej zweryfikować pytania i rozwiać swoje wątpliwości. Przez to rozwiązywanie przesłanego egzaminu zmienia się bardziej w pracę grupową. - Wymienianie się odpowiedziami w grupie na messengerze albo mieszkanie z koleżanką ze studiów i sprawdzanie odpowiedzi w przygotowanym wcześniej pliku - mówi Często dzielę sobie ekran na dwa i na jednej stronie mam egzamin, a na drugiej plik z notatkami (Ctrl +F i kopiuj, a następnie wklej) albo googla - opowiada Paulina. Wykładowcy i nauczyciele nie zdają sobie sprawy ze ściągania? Sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy, jest wyjątkowa zarówno dla uczniów, jak i nauczycieli. W końcu musieli dostosować się do nowych zasad i wprowadzić unowocześnienia w formie prowadzonych zajęć. Niejednokrotnie mogliśmy słyszeć napływające sprzeciwy edukatorów, że nie są zadowoleni z takiej formy zajęć. Ich zdaniem wyłączone mikrofony i kamerki są często znakiem, że osoby po drugiej stronie zwyczajnie nie ma lub też podziela swoją uwagę na inne rzeczy. "Marcin, tu powinno być inaczej. Weź się przesuń", czyli jak wyglądają zdalne sprawdziany Niemniej obowiązujące przepisy zmuszają wykładowców do sprawdzenia wiedzy pozyskanej na danym przedmiocie i jej ocenienia. Stąd też wzburzenie i próby weryfikacji autentyczności nadesłanych przez studentów odpowiedzi. Od jakiegoś czasu na uczelniach w całej Polsce zaczęło dochodzić do nietypowych sytuacji, w których wykładowcy pod postacią stworzonych sztucznie kont starali się za pomocą mediów społecznościowych dostać do grup danych roczników. Wielokrotnie dochodziło do wręcz komicznych sytuacji, podczas których nauczyciel podający się za studenta chciał dołączyć do społeczności i zbadać sprawę, czy między uczniami nie doszło do wymiany informacji podczas jego egzaminu. Czytaj też: Memy o morsowaniu. Nowa internetowa moda? Niedający się zwieść studenci szybko wykryli "nową metodę weryfikacji" i zaczęli bić na alarm, ostrzegając innych. Sytuacje, o których mowa, miały miejsce na wielu uczelniach. Dlatego jak możemy zauważyć, nie jest to wyjątkowy przypadek. Na podstawie napływających historii doszło do powstania wielu memów opisujących to, co dzieje się na uczelniach, z dystansem i w humorystyczny sposób. Sytuacja została zauważona również przez lokalnych blogerów Make life Harder, którzy również podzielili się swoim zdaniem na ten temat. Co sądzisz o ściąganiu? Czy twoim zdaniem jest to nieodzowna część edukacji?
jak ściągać z telefonu na lekcji